PRACOWNIA   
ARTYSTYCZNYCH  STRON

Opublikowano 28-05-2013

Energia miasta i form. Dzieła Piotra Pasiewicza

Sztuka tego artysty bierze się z odczucia linii i kształtów, ich gry ze sobą i przestrzenią. Włącza on do swojej pracy zarówno precyzyjne działania, jak i przypadek. Stosuje różne techniki. Zachowuje wyrazisty i oryginalny styl.

Obraz z cyklu Theatrum forms, 2011-2012, technika mieszana

Piotr Pasiewicz nie ogranicza się do jednej konwencji. Tworzy prace graficzne, malarskie, rysunkowe, graffiti, fotografuje. W jego działalności jest też miejsce na videoarty i performance. Zgromadził już pokaźny dorobek. Eksponował go na wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych w kraju, m.in. w Łodzi, Warszawie, Wrocławiu, Białymstoku, a także zagranicą: w Vancouver i Neapolu. Kształcił się na Wydziale Grafiki i Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi, w pracowni malarstwa. Jego działalność jest silnie związana z rodzinnym miastem. Ważne są dla niego opozycje, których tak wiele tu dostrzega.

fot. B. Mateńko http://www.bartoszmatenko.com/, źródło: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=522846077765945&set=t.100000187642995&type=1&theater

W Łodzi XIX-wieczne pałace fabrykantów i eklektyczne kamienice kontrastują z postindustrialnymi budowlami, architekturą socrealizmu, ruinami. Hurra optymizm reklam i barwne witryny galerii handlowych mieszają się z depresyjnym klimatem ciemnych, wąskich ulic. Artysta pochodzi z Bałut, gdzie w czasie II wojny światowej znajdowało się getto. Do dziś przetrwało wiele budynków z tego czasu. Kiedy przechadzałam się po tej dzielnicy, czułam obecność… cieni dawnych mieszkańców i ich tragicznych historii. Jeszcze przed wojną Bałuty cieszyły się nie najlepszą sławą i tak pozostało do dziś. Pasiewicz przygląda się nieregularnym fakturom niszczejących budynków. Wykonuje graffiti w pustostanach.

Graffiti z akcji Somewhere in the city of Lodz, 2013

           W mieście współistnieją ze sobą też różne grupy społeczne, m.in. studenci, klasa średnia, przedsiębiorcy, bezrobotni i wykluczeni (wielu z nich straciło pracę po upadku przemysłu włókienniczego). Różnorodność łódzkich przestrzeni i ich lokatorów intryguje twórcę. Przenosi on do dzieł wrażenia z miejsca pełnego napięć. Artysta najczęściej używa czerni, bieli, czerwieni i żółci. Silne kontrasty, jakie uzyskuje, wpływają na siłę wyrazu. Zwykle nie tytułuje obrazów, co daje duże pole do popisu dla wyobraźni odbiorców. Wielu z nich dopasowuje je do własnych skojarzeń. Plastyczne byty, jakie kreuje Pasiewicz, przypominają np. biologiczne komórki, fantazyjne stwory, zdeformowanych ludzi.

                                                                 

            Pasiewicz pracuje cyklami. Kilka z nich prezentuje na swojej aktualnej wystawie w warszawskiej Open Art Gallery, zatytułowanej Trzy pokoje. W pierwszym z nich uwagę odbiorców angażują linie. Są giętkie i zwinne. Mimo że posiadają wyraźne kontury, to trudno jest rozdzielić ich splątane węzły.

Z cyklu Street red line and simple red 2012, prace nawiązują do street artu, technika mieszana

Wzór, na który się składają, nie jest logiczny, ani przewidywalny. Zawiera on różnorodne formy: geometryzujące i organiczne. Wiele z nich artysta zbudował na osiach diagonalnych. Niektóre pulsują czerwienią sprayu. Wszystkie te zabiegi sprawiają, że dzieła te cechuje dynamika, żywiołowość, namiętność. Stawiają one widza w stan gotowości na doznania w kolejnym pomieszczeniu. Znajdują się tam grafiki, w których twórca zderza ze sobą nie tylko linie i kształty.

                                                


W tych pracach prowadzi grę pól pustych i zapełnionych, prostych znaków i skomplikowanych układów, czerni i bieli, różnych faktur. Czasami tło jest jednolite, „suche”, a innym razem przypomina szybę spływającą deszczem. Czerń przywodzi na myśl kamień, poprzecinany białymi żyłkami linii. Jest „zimna” i „twarda”. W przestrzeniach dzieł pojawiają się plastyczni szarlatani, psychodeliczne zjawy. Mają uproszczone, owalne i wydłużone kształty. Wypełniają je cienkie, nagromadzone blisko siebie kreski. Dzięki nim te formy stają się lekkie oraz kruche. Materia, z której są zbudowane, jest „miękka” i gotowa na kolejne przeobrażenia. Wydaje się, że mogłaby się rozciągać i zwężać, niczym doskonała akrobatka. Część swoich szarlatanów artysta przewrotnie uświęcił żółtą poświatą koloru.

          Trzeci pokój, w którym umieszczone są prace malarskie, potęguje hipnotyczne wrażenia. Te obrazy łączą w sobie cechy dzieł z poprzednich sal. Tańce linii, ekwilibrystyka kształtów, prześwietlone wnętrza tajemniczych istot, intensywne kolory łączą się ze sobą w szalonych zestawieniach. Wrażenia zmysłowe są bardzo intensywne.

Pasiewicz zapełnia swoje dzieła zagubionymi snami. Kreuje w nich świat, który jest zarazem  abstrakcyjny, surrealistyczny, ekspresyjny i organiczny. Mieszkańcy tego bezkresu wciąż zwodzą widzów. Szkoda ich chwytać w pułapki jednoznacznych pojęć. Niech zmieniają się na naszych oczach i nadal zaskakują. 

Wystawa indywidualna w Open Art Gallery (Warszawa, ul. Kazimierzowska 22) jest czynna do 30 czerwca.

Trwa także wystawa zbiorowa Kontrapunkt w Galerii Elektor, na której można zobaczyć jego prace (Warszawa, ul. Elektoralna 12). Kolejna ekspozycja, w jakiej weźmie udział artysta, to Still Nature na terenie Soho Factory (Warszawa, ul Mińska 25, budynek 19, czynna od 14 czerwca).

Fotografie dzieł pochodzą od artysty.

Strona artysty:  http://piotr-pasiewicz.blogspot.com/  


© www.artystycznestrony.pl i Marta Motyl