PRACOWNIA   
ARTYSTYCZNYCH  STRON

Opublikowano 20-03-2013

Napisany obraz (2)

W dzieciństwie uczyłam się w szkole pisać piórem ze stalówką, czerpiąc atrament z kałamarza. Pamiętam kleksy w zeszycie, bibułę i poplamione palce. To moje pierwsze spotkanie z kaligrafią.

Wspominam przekonanie mojej nauczycielki, że kształtowanie charakteru pisma przekłada się na kształtowanie charakteru piszącej osoby. To chyba dalekie echo metody wschodnich kaligrafów, gdzie kaligrafia podąża za medytacją i jest wizualną emanacją duchowego zaangażowania piszącego. (W Chinach istniał system selekcji urzędników państwowych, których wybierano na podstawie ich pisma, co najprawdopodobniej przyczyniło się do rozwoju kaligrafii). Codzienna czynność jaką jest pisanie, może stać się czynnością niezwykłą – estetyczną. Formą kontemplacji.

Kaligrafia (z  greckiego  κάλλος kallos "beauty" + γραφή graphẽ -pismo,  Shūfǎ 書 法 w języku chińskim, dosłownie znaczy: droga/metoda pisania /prawo pisania) pismo, którego forma zawiera ludzki charakter, które pokazuje znaczenie piękna, duchowości i dyscypliny została stworzona w Chinach i  jest praktyką mającą tysiącletnią tradycję.  Przyjmuje się, że początki kaligrafii sięgają najpóźniej 8 a najwcześniej 4 tysięcy lat. W Chinach jest sztuką przetwarzania kwadratowych piktogramów w pełne ekspresji obrazy. Kaligrafia ewoluując stała się nie tylko nośnikiem treści językowych, ale rozwinęła też inne funkcje – stała się formą pisma, zdolną przekazać wartości estetyczne, pozwoliła na ekspresję uczuć i odzwierciedlenia  piękna natury.  Kontrolując tylko jakość papieru, konsystencję tuszu i giętkość pędzla artysta jest wolny w wyborze nieskończonej ilości stylów i form pisma. W kontraście do zachodniej tradycji kaligrafii, przypadek – swobodna lina,  krople tuszu czy ślady suchego pędzla są tu traktowane jako naturalna forma ekspresji a nie formalny błąd w sztuce kaligraficznej. Sztuka wschodniej  kaligrafii podkreśla znaczenie osobistej ekspresji emocji piszącego. I jako taka niesie ze sobą nie tylko treści semantyczne ale i emocjonalne. 

Tak o sztuce kaligrafii pisał w II w. Ne. Cai Yong -  „Przed przystąpieniem do pisania należy przegnać z głowy wszelkie smutne myśli. Trzeba być w dobrym nastroju i czuć się swobodnym. Przed zaczęciem  pisania należy przez pewien czas oddać się rozmyślaniom. Gdy umysł jest czymś zajęty, nie można dobrze pisać, nawet posługując się najlepszymi pędzelkami. Gdy umysł jest wypoczęty, ruch pędzelka jest swobodny i w ten sposób uzyskuje się wspaniałe znaki''.  I dalej  - „Gdy się pisze, trzeba, by każdy znak miał swój odrębny wygląd. Inaczej mówiąc, wygląd nakreślonego znaku winien pozwolić na poznanie uczuć, jakie on zawiera, myśli radosnych lub smutnych, które wzbudza. Czasem znak winien być jak ptak, który odlatuje. Czasem jak miecze krzyżujące się, jak strzała w locie. Czasem jak burze grzmiące, jak groźnie pomrukujące wulkany, innym zaś razem jak przepływające chmury lub jak błyszczące gwiazdy. Wreszcie każdy ze znaków winien odzwierciedlać właściwą osobowość jakiegoś istnienia lub przedmiotu. Oto co można nazwać kaligrafią”. (Mieczysław J. Künstler, ''Pismo Chińskie'', PIW, Warszawa 1970, str. 148-150)

Szczególną odmianą kaligrafii jest tak zwane pismo trawiaste, powstało za czasów dynastii Han pomiędzy 206 r. p.n.e. a 220 n.e. , jako odmiana pisma kancelaryjnego. Celem pisma trawiastego miało być ułatwienie i uproszczenie i co za tym idzie przyspieszenie w pisaniu znaków. Niestety posiada ono jedną wadę – nieczytelność, która idzie w parze z szybkością pisania.

Zmianie ulega też narzędzie pracy kaligrafa. Mały pędzel o krótkiej główce zastąpiony zostaje pędzlem o długiej, miękkiej końcówce umożliwiającej pisanie ekspresyjnych trawiastych znaków. Ta swobodnie malowana kreska uzmysławia związki kaligrafii z malarstwem i pełni rolę podstawowego środka wyrazu. Jest nośnikiem ekspresji i zapisem gestu.

Malarz nanosił pędzelkiem kontur, cienką regularną linią zaznaczał przedmioty, które potem wypełniał kolorem,  tworzył napisany obraz.  I tak pismo i malarstwo stały się  w tym kręgu kulturowym nierozdzielne. Jest to zgodne ze wschodnią (chińską i japońską) tradycją rozpatrywania malarstwa  jako jednej z sześciu gałęzi kaligrafii. Te dwie, tak zdaje się odmienne dziedziny mają wspólne początki – litera była znakiem, a znak obrazem – w tradycji chińskiej znak pisma jest nadal obrazem. Uproszczonym i przetworzonym.   

Zhang Yanyuan z drugiej połowy IX w. tak pisał o początkach pisma i malarstwa –„ w owych czasach pismo i obrazy miały wspólną formę i nie były od siebie oddzielone. Dopiero co stworzone kształty (znaków pisma i obrazów) były jeszcze jedynie pewnym zarysem. Ponieważ nic (innego) nie było w stanie przekazywać (ludzkiej) myśli, powstało pismo. Ponieważ nic innego nie mogło pokazać form (rzeczy), powstały obrazy. Takie były zamysły Nieba, Ziemi i Świętych Mężów."

W czasach dynastii Tang ( 618-907 r.n.e.) tworzyli dwaj znani mistrzowie kaligrafii trawiastej – Zhang Xu i Huai Su zwani szalony Zhang i pijany Su – mistrzostwo i szybkość pisania (jak również zamiłowanie do alkoholu, który umożliwiał im nieskrępowane regułami kaligrafii wyczyny artystyczne *) doprowadziło do powstania dzieł, które stawały się zupełnie nieczytelne, ale były równocześnie swobodną i zarazem estetyczną ekspresją emocji i radości tworzenia.

    

Wydaje się, że to między innymi dziełami tych artystów inspirowali się twórcy z nurtu abstrakcji niegeometrycznej XX wieku, tacy jak Mark Tobey czy Cy Twombly. Wielu współczesnych artystów nadal czerpie z przeszłości kaligrafii, tworząc pisane obrazy czy malowane teksty. Ich twórczość będzie przedmiotem następnego tekstu, w którym obrazy zastąpią słowa. 

© www.artystycznestrony.pl i Małgorzata Maćkowiak

Opublikowano 19-02-2013

Napisany obraz (1)

 Wszystkie litery były najpierw znakami,
a wszystkie znaki były wcześniej obrazami.
  Wiktor Hugo
 

Napisany obraz. Znaki, jeszcze nie litery, ślad oddechu, pospieszny ruch ręki zgodny z wewnętrznym rytmem przepływających myśli. Zapis zmysłowego postrzegania świata z pogranicza kontemplacji i horyzontów wyobraźni.

Wszystkie litery były najpierw znakami, a wszystkie znaki były wcześniej obrazami- ta myśl Wiktora Hugo przypomina mi o źródłach naszej kultury – pochodzeniu słów, mowy i pisma. Obraz wart jest tysiąca słów, mówią, ale i jedno słowo może wywołać w umyśle tysiąc obrazów. Interesuje mnie ta tajemnicza i wrodzona, genetyczna właściwość ludzkiego umysłu – umiejętność tworzenia abstrakcyjnych pojęć – a w konsekwencji wynalazek pisma.  Dla mnie najbardziej atrakcyjny jest aspekt wizualny tego procesu. Ten moment kiedy obraz staje się znakiem a znak symbolem. Przemiana ta jest dla mnie fascynująca z powodu obecności w niej abstrakcji i geometrii. Litera. Geometria tego symbolu jest śladem przeszłej transformacji, historii ludzkiego myślenia i przedmiotem mojej malarskiej fascynacji.

Litery to wizualne symbole tworzące kod, umowny szyfr - pismo, którym posługuje się grupa ludzi na danym obszarze geograficznym, w określonym czasie. Dla przybysza z zewnątrz, z poza granicy jaką wyznacza język, szyfr ten jest niezrozumiałą melodią, tekst pisany zaś niezrozumiałym obrazem.

Podobnie jest z pismem na obrazach, widz jest takim właśnie „obcym”, którego malarz/malarka zaprasza do wewnętrznej krainy, gdzie geografia i historia są jego/jej subiektywnym przeżyciem. Artysta „zapisuje”, podobnie jak człowiek, który dawno temu zapragnął utrwalić swoje myśli i zaczął porządkować hieroglificzne znaki w poziome czy pionowe ciągi i w końcu zaczął nadawać graficzną formę fonetycznym dźwiękom i nadał znaczenie znakom. Jednak twórca nie poszukuje spójnego systemu znaków, nie tworzy nowego pisma. Nie jest więc konieczne odczytywanie „tekstów”, te obrazy są jednak obrazami do oglądania. Nie-czytanie jest jednak trudne, chęć odkrycia treści, tajemnicy tekstu jest silniejsza niż pojmowanie rozumowe – na pierwszy rzut oka widać, że to nie jest żaden ustalony język, że są to znaki, podobne do liter, ale literami jeszcze nie są. Ta reakcja jest jednak naturalną funkcją naszych umysłów. Mózg odruchowo porządkuje struktury, szuka porządku i wzoru, odwołuje się do tego co znane i ustalone. Szuka konieczności w świecie nieskończonych możliwości.Każdy ma szansę stworzyć własne interpretacje, dodać osobiście odczytaną treść. 

Jednak to obrazowa wymowa znaków pisanych na obrazach jest ich najistotniejszą funkcją. Nawarstwianie się jednych znaków na drugich, kolor i rytm tworzą obraz będący wynikiem zmysłowej kontemplacji, gdzie obrazy jawią się jako gra wyobraźni z rzeczywistością. Język tego rodzaju  malarstwa to język znaków i symboli, język koloru, światła i ciemności.  Tworzy własny kod, obrazowy system porozumiewania się, na tyle jednak uniwersalny, aby możliwa była „deszyfracja”, odczytanie i dialog z widzem bez zbędnych wyjaśniających artystyczną intencję elaboratów.

Może prawdziwe są słowa Jeanette Winterson, że – „Artysta to tłumacz, ktoś kto nauczył się przekładać na swój własny język obce języki kamieni, ptaków, snów, ciała, świata materialnego, świata niewidzialnego, seksu, śmierci, miłości. Inny język, to inna rzeczywistość.”

Piszę obrazy. Powyższe zdania są moimi przemyśleniami na temat własnej twórczości.

Tekst, litery i znaki są elementami mojego malarskiego uniwersum. Interesuje mnie znak pisany zarówno jako abstrakcyjna forma jak i nośnik kulturowych znaczeń. To, że sama tworzę „pisane” obrazy wpływa na moje artystyczne preferencje widza i odbiorcy sztuki - fascynują mnie dzieła artystów piszących – malarzy, kaligrafów, typografów i wszystkich posługujących się słowem jako narzędziem wizualnej ekspresji. Czym dla innych są namalowane litery? Pośpiesznie ale z precyzją kaligrafa kreślone na płótnach znaki? Czuję jakiś rodzaj powinowactwa, kiedy oglądam dzieła innych artystów. Czasami pojawia się ziarno zazdrości, na szczęście jednak częściej zachwyt i zdumienie różnorodnością artystycznych rozwiązań.

Odczytanie i rozszyfrowanie zawiłych ścieżek, którymi podąża ręka artysty to zdanie kontemplacyjne więc odczytanie znaczenia nie jest moim celem. Interesuje mnie  wieloznaczność i wizualna tajemnica, która tak pięknie uwodzi zmysły.  

Zacznę więc od początku, od jednej z pierwszych artystycznych fascynacji - od petroglifu i hieroglifu. Kiedy oglądam petroglify mam nieodparte wrażenie, że to nie tylko graficzne opowieści ale również semantyczna, pełna znaczeń „literatura”, prehistoryczna mapa myśli, coś w rodzaju wiadomości zapisanej i teraz już niemożliwej do odczytania. Pozostaje tajemnica, szyfr i nieodczytane przesłanie. Jednakże wizualne piękno pozostawia ślad w mojej pamięci. Zadziwia estetyczna dbałość kompozycji ( choć dziś widzimy tylko to, co pozostało z pierwotnego obrazu ) – to coś jak prehistoryczna typografia bo wizualna strona przekazu z pewnością podkreśla semantyczne przesłanie.

Petroglify na Newspaper Rock State Historic Monument, południowy Utah, USA

K'ak'awin, Sproat Lake, Provincial Park, Vancouver Island,BC, Kanada

Co każe artystom używać pisma, kreślić litery i znaki na obrazach? Czyż obraz nie mówi więcej niż słowa, jak mówi chińskie przysłowie? A może słowo jest dopełnieniem wizualnej treści, jak w obrazie Zwiastowanie ze św. Małgorzatą i św. Ansanusem Simone Martini i Lippo Memmi z 1333r. Autorzy umieścili na ołtarzu słowa modlitwy  - Ave Maria, gratia plena, Dominus tecum – Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą.  Czy do tak popularnego w tamtych czasach malarskiego tematu, jakim było zwiastowanie, potrzebne było wkomponowanie w obraz, słów anielskiego pozdrowienia? Atrybuty niebiańskiego bytu nie wystarczają, reszta słów modlitwy napisana (namalowana ) jest na szatach archanioła Gabriela. Słowo i obraz stają się wizualną jednością.   

Simone Martini i Lippo Memmi, Zwiastowanie ze św. Małgorzatą i św.Ansanusem, 1333 r.

Fragment obrazu

Jeśli pismo wywodzi się z obrazu, było kiedyś znakiem, to czym jest w takim razie teraz dla nas, obraz napisany, obraz z literami i napisami, czy napis, który jest obrazem? Te pytania pewnie są w rodzaju tych pozostających bez odpowiedzi, bo sztuka nie zawsze może poddać się racjonalnej analizie. Zadawanie pytań, szukanie rozwiązań jest jednak fascynującą podróżą i samo w sobie jest rodzajem odpowiedzi. Może być również początkiem  odkrycia zdziwienia, tak naturalnego dzieciom i filozofom. I to właśnie taką formę odpowiedzi  życzyłabym sobie odkryć dla siebie i dla moich czytelników.

Źródło fotografii: Wikipedia

© www.artystycznestrony.pl i Małgorzata Maćkowiak