PRACOWNIA   
ARTYSTYCZNYCH  STRON

Opublikowano 08-08-2013

Wyjście na polanę ...

Zacznę od cytatów, dla mnie, piszącej tu o malarstwie Izy Rudzkiej istotnych:

 -          Głównym warunkiem powstania obrazu jest koncepcja malarska”.
 -          Obraz powstaje przede wszystkim z farby”.
 -          Martwa natura demaskuje. Słabemu malarzowi wskazuje jego słabości bez ogródek”.
 

Autorem wszystkich  tych odniesień do malarstwa jest główny reprezentant polskiego koloryzmu – Jan Cybis (1897-1972).

Kiedy myślę o malarstwie Izy Rudzkiej, wszystkie kryteria Jana Cybisa  go weryfikują (jakkolwiek byśmy dzisiaj, przy bardzo już swobodnie, otwarcie traktowanych i wobec sztuki wszelkich  kryteriach  - o malarstwie, o sztuce nie myśleli !). Iza jest mocno, zdecydowanie wpisana w każdy swój obraz, w każde swoje działanie. Powiedziałabym naturalnie, wręcz pierwotnie. Bo, jak oznajmił swego czasu angielski malarz, uznawany za jednego z najwybitniejszych pejzażystów XIX wieku John Constable  – „Smak prawdziwy nigdy nie jest smakiem połowicznym”. Ten kolejny cytat nasunął mi się w odniesieniu do Izy już kilka lat temu, 24 marca 2010, w trakcie otwierania  przez nią w Poznaniu przy ul. Za Groblą, Galerii z szyldem "THINK ART" (Myślenie Sztuką).

Nie, nie dokonuję tu żadnego przeskoku. Wszystko w  biografii artystycznej Izy Rudzkiej konsekwentnie z siebie wynika. Pełniejsze ujęcie tematu znajdzie się w artykule pisanym dla ARTTAK. 

Izabela Rudzka – (1964), studiowała malarstwo w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych obecnie Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu w pracowniach prof. Andrzeja Kurzawskiego i prof. Jerzego Kałuckiego. Z wyróżnieniem obroniła dyplom w roku 1989z malarstwa (opiekun - prof. J. Kałucki) i tkaniny artystycznej (opiekun - prof. Anna Goebel). Kilka lat  pracowała jako asystent w pracowni malarstwa i rysunku Wydziału Edukacji Artystycznej swojej uczelni. Równolegle współpracując z „Czasem Kultury”, z Galerią „ABC”, z Teatrem Ósmego Dnia, dla którego projektowała i realizowała kostiumy. Była dwukrotną stypendystką Ministra Kultury i Sztuki,w latach 1989-91. Z początkiem  nowego stulecia (2004)  prezentacją w przestrzeni miejskiej projektu malarstwa „China: Yesterday, Today and Tomorrow. Art passage through time, space and thought.” - zaczęła swoją przygodę z Państwem Środka. Następnie wyprawia się do Chin, gdzie podjęła m.in. pracę nad  wystawą  projektów artystycznych  dla Szanghaju na EXPO 2010: „Five ports of Shanghai, Shanghai Art Stations Of Silence, Floating Pavilion Expo 2010 and Floating Shanghai, Communication by smile - Shanghai Sculpture Space”. By na przełomie lat 2006/2007 wejść w zupełnie nowe wezwanie. Tworzy  obiekty szklane na legendarnym Murano przy współpracy Berengo Studio z Wenecji. Rok później doprowadza do wymiany kulturalnej „Wenecja – Poznań. Obiecujący związek” objęty patronatami Miasta Poznań i Miasta i Prowincji Wenecja. Rok 2010  to praca nad międzynarodowym projektem artystycznym „Artyzm Natury – Źródło Subtelności” we współpracy z Instytutem Biologii Molekularnej i Biotechnologii UAM w Poznaniu. Od czterech lat współpracuje ze Stowarzyszeniem Twórczym „ Nowa Nowa”. Trzy lata temu założyła wspomnianą przestrzeń dla myśli i sztuki „Think Art - Myślenie Sztuką”.

Malarstwo nie do końca więc zaspakaja twórczy temperament artystki. Poza tym nie ma  w niej nic z egoizmu, tak powszechnego wśród bohemy. Jest zaskakująco wierna swoim przyjaźniom z lat studenckich, co wyjawia się także w licznych obszarach jej działalności. Doprasza ich do swoich międzynarodowych eksperymentów, pokazuje w swojej galerii.

Zgłębiając artystyczny życiorys Izy widzę wyraźnie jej nienasycenie, jej gotowość mierzenia się z każdą formą twórczości, ale i promocją sztuki, i edukacją. To bardzo rzadka cecha. Nie dusi się sama w sobie, nie boi się zmian jakie niesie czas oraz bez problemu dostępny już świat. Tym bardziej nie zdziwiło mnie otrzymane od niej zaproszenie opatrzone informacją:

Mam przyjemność poinformować, że w dniu 26 października 2011 roku Rada Wydziału Malarstwa Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, po publicznej obronie mojej pracy doktorskiej „Harmonia, przyspieszenie, przewrót – malarski dystans wobec chaosu świata” nadała mi tytuł doktora w zakresie sztuk plastycznych, w dyscyplinie – sztuki piękne. Wystawa moich obrazów, towarzyszących pracy doktorskiej jest otwarta w przestrzeni THINK ART ...

Pamiętam wizyty w jej pracowni. Obrazy w tonacjach nie dość nasyconych. Potem w tej samej cały czas pracowni, z widokiem na naturalnie formujący się ogród – obrazy coraz intensywniejsze...  Większość jakby w chropawej fakturze, coś z „rytów, malunków naskalnych”. Gdy pojawią się jej mocne, dobrze zarysowane byki, skojarzenia naskalne są skojarzeniami już wprost, ale w żadnym  wypadku nie można Izy Rudzkiej w takiej konwencji zostawiać. Jej malarstwo ma wiele nawarstwień, cytatów, wyraźnych powiedzeń - oto moja fascynacja, to mój mistrz (vide - Leon Wyczółkowski - cykl rysunków i obrazów  „Wnętrze z fotelem”); swobodnie demonstruje poczucie humoru, ironię, dystans („Ćwiczenia gimnastyczne” i inne prace, które pokazywałam w kolejnych edycjach organizowanych przez ze mnie ekspozycji z cyklu „Paleta Erosa”). Ma nieprawdopodobny zmysł kadrowania (miniatury weneckie, fragmenty różnych wnętrz z sofami, krzesłami, końmi, okna, czy w obrazie „Różowe jezioro”!, albo „Martwa natura z samolotem”); operowania w kadrze ruchem: „Byk w trójkącie”, „Wnętrze i lwy”, „Skała i woda”. Wszystko to płaski, zastygły obraz, coś się w nim jednak „wyrywa”, coś nieuchwytnie przemieszcza. Bez trików nurtu op-artowskiego, kinetyki. W każdym obrazie specyficznie, w rozpoznawalny autorsko sposób operuje światłem, posiada jakieś magiczne wewnętrzne filtry ...

Gdy rozmawiam z nią o sztuce wypowiada się idealistycznie: Siła sztuki daje nam skrzydła do lotu ponad poziomy ograniczającej nas codzienności, odkrywa na nowo wymiary naszej przestrzeni. Przywołuje odważnie Romantyków: Sięgaj, gdzie wzrok nie sięga ! Gdy czytam jej doktorat, nie mam wątpliwości, że należy do coraz węższego grona ludzi wszechstronne wykształconych, dociekliwych, że spotykam się z osobą filozoficznie w myśleniu zatopioną, pragmatycznie i metafizycznie zarazem działającą w obszarze sztuki. Iza Rudzka porządkuje i swoją rzeczywistość i wymiar każdego z obrazów, wyraźnie sygnalizujących nam  jej zakorzenienie w historii sztuki, w tradycji, z odwołaniem przede wszystkim do tego, co tu i teraz na tym globie („Góra - wieża babel”, „Dryfujący lodowiec”, „Dwa szczyty”, „Z lotu ptaka”).

Iza będąc malarką z „życiowego naznaczenia”, staje przy sztaludze z impetem, ale i - powtarzam - z rozwagą, nawet, gdy do docelowego punku zmierza intuicyjnie. Mottem jej doktoratu* stały się przecież słowa Marcela Duchampa: „ Artysta reaguje niczym medium, osoba która po tamtej stronie przestrzeni i czasu poszukuje swojej drogi wyjścia z labiryntu na polanę ….”

    

   

Obrazy Izy Rudzkiej:
1.Dwa szczyty, 140x170  2.Kanapa z fioletowym cieniem, 90 x150  3.Lwice nocą, 100x170  4.Peaceful venice, 20x40  5.Okno i błękitne krzesło, 170x110  6.Wyspa w świetle księżyca, 90x150
_____________________________________________________________

* Punkt wyjścia do rozważań Izy Rudzkiej rozwiniętych w doktoracie:

- Przed rokiem 1960 słowo CHAOS określało bezkształtowe nieuporządkowanie. Lecz w ostatnich latach  fundamentalne nowe odkrycia  matematyki i astronomii nadały temu pojęciu bardziej głębokie znaczenie – znaczenie łączące nieporządek z uporządkowaniem.  ( Ian Stewart – „Timing the Infinite”, chapter 20 ISBN 978-1-84724768-1) 

Pozorny chaos struktur chaotycznych zawiera w sobie niepercepcyjny dla nas porządek i rozwija się dalej do porządkowania swojej struktury i kształtu, uporządkowania widocznego  tylko od pewnego momentu w granicach naszej percepcji.

Teoria chaosu, systemy chaotyczne i następująca po nich teoria kompleksowości  dały inne spojrzenie na pozorność nie uporządkowania w mikro i w makro strukturach. ( Ian Steward - „Timing the Infinite”)

Dualizm chaosu stał się naukową tezą oraz podejściem do oceny rzeczywistości.

© www.artystycznestrony.pl i Grażyna Banaszkiewicz